fikcja

Spotkanie.

Chłopek roztropek inaczej Kuba

– Kuba – idziesz z nami?

– Sorki, nie słuchałem Was, dokąd się wybieramy?

– jest impreza z okazji otwarcia nowego klubu w mieście, nie daj się prosić.

Anka i Justyna zrobiły maślane oczy a Wojtek i Krzychu parsknęli śmiechem.

– jakie Wy jesteście urocze, ale przecież wiecie, że nasz wiejski chłopek roztropek nie lubi klubowych klimatów.

Nie znoszę gdy tak o mnie mówią, już ponad 5 lat mieszkam w Krakowie, lubię spędzać czas na wsi bo tam się relaksuje ale ‘wiejski chłopek roztropek” działa na mnie jak płachta na byka.

Warknąłem.

Dziewczyny rzuciły mi się na szyję z piskiem wiedząc, że im nie odmówię. Przyjaźnimy się od czasów szkoły średniej.

– Ostatni raz ulegam waszym prośbą. W ramach rewanżu latem jedziemy na dożynki do mojej wioski. uśmiechnąłem się zuchwale.

Zbladły.

– spokojnie, taki żarcik wiejskiego chłopka roztropka.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°

Widzimy się o 21 na miejscu.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°

Oglądam swoje nagie odbicie w lustrze, nie jestem jakimś tam narcyzem ale uważam, że całkiem przystojny ze mnie gość. Nie jestem nad wyrost umięśniony, specjalnie nie ćwiczę, biegam trochę dla zdrowia i czasem przerzucam jakieś ciężary.

Także dużo nie robię a wyglądam jak młody Bóg – wybucham śmiechem, dobra laluś szykuje się bo zaraz będziesz spóźniony.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°

Migające światła, głośna muzyka, dziki tłum ludzi ocierających się o siebie jak zwierzęta podczas rui, to zupełnie nie moja bajka. Nie czuje się komfortowo, nie mogę oddychać , przedzieram się przez te wszystkie wyperfumowane, wymalowane , i ociekające seksem lale, wypadam z impetem przez tylne drzwi na mały skwerek i głośno krzyczę KURWA NO NIE, opadam na murek , wyciągam papierosa, i już mam go odpalić kiedy słyszę chichot. Skąd dochodzi, jest dość ciemno. Na ścianie wprawdzie świecą dwie lampy ale słabo, nikogo nie widzę.

– Halo, jest tu ktoś?

– Tak, panie grzeczniutki.

Z ciemności wyłania się ONA, dziewczyna w kapturze. Ściąga kaptur i wtedy widzę jej twarz, może mieć nie więcej jak 21 lat, wygląda zupełnie inaczej niż dziewczyny w klubie. Włosy w kolorze jesiennego słońca opadają jej na ramiona, delikatny makijaż. Spodnie z dziurami, trampki no i ta bluza z kapturem? Serio jak ona się tu znalazła, ewidentnie nie pasuje do tego miejsca bardziej niż ja.

Podchodzi bliżej, wtedy widzę jej oczy, są zielone jak oliwki, nie jak szmaragd…

nie mogę się skupić, zebrać myśli, jej uroda, jest taka naturalna a jednocześnie taka niezwykła. Przełykam ślinę. Dziwnie się czuje, nigdy nie reaguje tak na widok kobiety, kobiety? Koleś to jeszcze dziecko, nie, młoda kobieta…. Serce zaczyna mi przyspieszać.

– Poczęstujesz mnie papierosem?

Wyrywa mnie nagle jej spokojny głos. Podaje jej paczkę od razu wyrywając się do odpalenia fajki.

– Dzięki.

– co tutaj robisz? Pytam

– Patrząc na Ciebie wydaje mi się, że to samo co Ty. Koleżanki wyciągnęły mnie do klubu , żebym się zabawiła i znalazła sobie jakiegoś faceta, ale serio? Spójrz na mnie i na laski znajdujące się w środku. Dlatego jestem tutaj, na zapleczu i czekam, czekam na tego jedynego.

Zaśmiała się. Chyba to ironia była, ludzie jak idą do klubu to się bawią a nie chowają się na zapleczu między śmietnikami.

Nabrałem odwagi.

– O to jestem.

Uśmiecham się dziarsko .

– Czy chłopak mający 26 lat, w białej koszulce, z lekkim zarostem, lubiący naturę, góry, pić kawę o wschodzie słońca może być tym jedynym?

Jej szmaragdowe oczy zabłyszczały, kąciki jej ust zadrżały -to chyba był uśmiech – odgarnęła do tyłu włosy. Zastygłem.

– Jedyny.

Podeszła jeszcze bliżej i musnęła mnie w policzek.

Staliśmy tak długo. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Ona czytała mnie a ja ją. Wiem, że poczuliśmy to samo. To miejsce, które zupełnie do nas nie pasuje. Teraz już wiemy, że przyszliśmy tu tylko po to by się odnaleźć.

°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *