fikcja,  o mnie

Dzika dusza || Las

Otworzyła oczy i spojrzała w niebo, przysłonięte koronami wysokich buków, sosen i klonów. Chciałaby tak leżeć i czerpać z Ziemi energię już zawsze. Potrzebuje energii z serca Ziemi, by odrodzić się na nowo.

Skrzywdzona, wystraszona i zapomniana przez wszystkich, istota niemająca duszy.
Leżała na plecach w samym środku lasu. Pod głową miała miękką poduszkę z mchu, otulona kołdrą z paproci. Wyczekiwała odpowiedniego momentu, by wstać. Bała się, że nie jest jeszcze gotowa. Strach przed upadkiem blokował jej ciało.

Po jej ciele pełzały ślimaki, skakały wiewiórki, a w jej długich włosach sikorki uwiły gniazdo. Kiedyś przyszła nawet mała sarna, która zgubiła swoją mamę. Ułożyło się przy niej, opierając swój pyszczek o jej łono. Istota poczuła wtedy, że już czas otworzyć oczy. Powrócić do życia.
Leżała nieruchomo kilka dni, majowy deszcz obmywał jej ciało, nawilżając wysuszoną skórę. Istota czuła, że nie jest jeszcze gotowa, by wstać.

* Matko Ziemio, potrzebuję jeszcze to poleżeć. Pozwól mi zostać.
Ziemia czuła, że istota już zbyt długo leży. Zbyt długo czerpie energię
W nocy, gdy las cichł, szeptała.
* Wstań, idź w świat. Jesteś już gotowa, czuję to.
Istota nie chciała słuchać, ale Ziemia wołała coraz głośniej.
Oderwała dłonie od ściółki, z którą czuła już silną więź, by zatykać sobie uszy. Ruch rękami pobudził ją, ożywił.
Usiadła. Długo patrzyła przed siebie. Zapomniała już jak wygląda las z tej perspektywy.
* Chyba jestem gotowa by iść. Tylko dokąd? Gdzie mam iść i jak żyć? Matko ten, świat, te lata, zabrały mi wiarę w ludzi. Nie chcę wracać do cywilizacji. Pójdę, ale zostanę w lesie. Zacznę żyć w zgodzie z naturą, w zgodzie ze sobą.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *