fikcja

Gwiezdny pył.

Listopad 1970 rok, wyjątkowo ciepły jesienny dzień, stoję w zatłoczonym, zadymionym od papierosów i innych używek holu.

Moja skóra jest mokra, mikrofon wyślizguje mi się z dłoni.

Kiedy kilka lat temu pisałam teksty nie sądziłam, że to się wydarzy.

Gdyby nie moja złota keta i śnieżnobiały uśmiech, pewnie do czasu zapalenia świateł nikt by nie wiedział, że już czekam na swoją wielka chwilę.

Czekałam na ten dzień całe lata, modląc się o to by rap został przyjęty przez ludzi…. teraz modlę się bym została przyjęta przez ludzi tak jakbym była białym, rapującym mężczyzną.

Wszyscy skandują moje imię a ja zastanawiam się co miałam w głowie gdy wymyślałem ten pseudonim. Kurwa serio? Męski pseudonim?

Nikt mnie nie zna a nie było jeszcze pudelka czy innych plotkarskich portali, gazet, … teraz nie byłby to tak stresujący moment.

GLO VIN, GLO VIN !!

Wychodzę.

Stawiam swoją złotą szpilkę na podeście, moja noga choć trzęsie się jak galareta wygląda naprawdę zajebiście. Uśmiecham się, zarzucam do tyłu mój czarny jak heban warkocz.

Zaczyna się gra światłem, oświetlony tłum pod sceną, scena… i w końcu moja twarz… Zapada cisza.

Cała drżę, wszystkie oczy skupione na mnie, słyszę szepty, szelesty, ktoś nawet wychodzi …zamykam oczy i zaczynam. Wolno i cicho… buczą…długo czekałam na tą chwilę powtarzam sobie w myślach… nabieram pewności siebie…nawijam… i tłum zaczyna szaleć.

Tak. Czas gdy rozkręcała się moja kariera to na pewno wielkie wzloty i upadki.

Całe lata podbijałam wszystkie listy przebojów, mówili o mnie źle a czasem nawet dobrze, blaski fleszy, paparazzi, plotki i ploteczki.

Mężczyzn miałam na pęczki ba nie tylko mężczyzn…Imprezy, szampan płynący w żyłach, biały proszek.

I tak zatraciłam się w całym tym światku…. zapominając co jest dla mnie najważniejsze.

Lata przeleciały, mimo, że moje kawałki są grane do dziś w wielu klubach, to nikt nie wie kim naprawdę jestem.

Dziś kończę 70 lat i zastanawiam się gdzie tak naprawdę jestem, gdzie byłam przez te 52 lata…Gwiazdroskie życie było ekscytujące, dużo wspaniałych ludzi, pieniędzy i innych atrakcji…a dziś? Dziś jestem samotna, zapomniana… młodzi ludzie nucą moje teksty, przerobione przez innych, nowych wykonawców…

Kim jest Gloria Vinesco? Nikim… jedyne co mam to ten pamiętnik, w którym mam wszystkie swoje wspomnienia, teksty pisane przez lata.

Mój jedyny skarb, który chyba możecie spalić… wraz ze mną na stosie…

Zdjęcie autorstwa Harrison Haines z Pexels

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *